___________________________________//[jakoś]liczę na cud. (bo) tak


Link 20.07.2009 :: 00:09
Dobrze,
człowiek podlega wpływom, normom, regułom. Jego wolność często staje się umowna, gdy widzi się, że wybory są pewną wypadkową interesów grupy i szerszych struktur. Gramy? Ale jak można grać świadomie, jak po omacku, "bo tak należy", podejmujemy decyzje, które jak na ironię wydają się nam, że są naszymi własnymi.
Później w nocy śnimy o tym kim chcemy być, jak minął nam dzień pełen wrażeń. Cicho powtarzamy przećwiczone kwestie jakie powiemy naszym partnerom, szefom, dzieciom. I w poczuci dobrze spełnionej roli społecznej idziemy spać.

Zatem dobranoc.


Link 22.03.2009 :: 12:56
Śmiesznie jest bolesnym dniu tym, tak szarym, że nie widać chodzących ludzi, gdy patrzę przez okno. Gołe drzewa, brzydkie samochody i bure garaże. Denerwuję się za szybko, jestem napięta jak struna, ale nie pęknę. Nie nie.


Link 25.04.2008 :: 22:42
Nie będę mówić, że nienawidzę być bezradną. Wiadome jest, że ludzie, którzy muszą zmierzyć się z sytuacją dla nich nową oraz niepokojącą, odczuwają lęk, strach, złość. Próbują ją przerobić i odszukać te elementy, które choć trochę wydają się znane. Czasem po prostu wyrzucają ją z pamięci lub oswajają.
Pomału tak się ze mną dzieje.
Oswajam, we mnie jest.

Budzi czasem mały strach, taki przyczajony, tuż tuż koło mnie, na wyciągnięcie ręki. Na razie ignorowany. A tak.

Lecz wiem, że jest, chwila nieuwagi.




Link 13.02.2008 :: 22:28
Miło dziś było, jak i wczoraj

Muszę Ciebie zapamiętać, gdy jak zamknę powieki, wyobrażę sobie Twoje dłonie na moim ciele. Ale wiesz, ja już nie potrzebuję aż tak wiele dotyku.

Nie chcę Ciebie ciągle czuć, jak i Tobą oddychać, nie mam takiej potrzeby.
Brzmi źle?

Nie powinno.



nie możesz


Link 09.11.2007 :: 13:30
mnie zapamiętywać, bo
wspomnienie nie będzie Ci potrzebne

sennie, deszczowo

tak naprawdę ja się męczę, ale wiesz, nie mogę brać pod uwagę szmatławych horoskopów w gazetach, co walają się na podłodze.
wtedy oznaczałoby, że tracę rozsądek

ale chciałabym na chwilę zostać sama.

uśmiechamy się, rozmawiamy przez telefon

a myśli gdzieś krążą.


Link 24.10.2007 :: 18:25
bo sennie tak, a Ty będąc tak daleko nie możesz sobie zdawać sprawy, że nie ma pięknych poranków
że kawa nie smakuje tak samo, choć gdzieś tam, ludzie dzięki niej utrzymują się przy życiu

zadzwonił telefon.
ona znowu się pomyliła, ale sądzę, że ta pomyłka może mieć większe znacznie.
jestem dla kogoś potrzebna na tyle, by ta osoba mogła powiedzieć
"przepraszam Gosiu, znów przypadkiem wybrałam twój numer"
a po pięciu minutach znów mówi to samo
i tak ciągle.

jestem stałością jej życia, bo zawsze odbiorę.

nawet przy tym lekko się uśmiechnę.

zadzwoniła znów.

rozłączyła się.

monotonie.


Jeśli tylko byś chciał


Link 21.09.2007 :: 14:19
Jeden, dwa, trzy. Liczmy od nowa słowa naszego boga. Naszego pana, wiedzącego wszystko. Co ważne i mniej. Co utkane było z pajęczyny o srebrzystych nitkach, którą założyła piękna Ona. Anioł z wdziękiem wgryzający się w soczyste, krwistoczerwone truskawki. Tak smaczne, jak usta.
Usta małych dziewczynek służących za komunię. Niech się stanie.

-Amen

Przymknęła oczy. Piękna, delikatna, w półmroku, zdawała się promieniować spokojem. Nie było już w niej tej żądzy, która ją zawsze atakowała. Była pod skórą. Dreszczykiem, wspomnieniem. Jego palcami.
Palce miał długie, pianisty, które z prawą tworzyły muzykę.

-Jeśliby się skaleczył w dłonie, nie mógłby już na mnie grać
Wyszeptała do postaci stojącej tuż obok.
-Faktycznie, istnieje takie ryzyko
-Tak

W kościele otulonym ciszą zdarzyła się rzecz straszna. Wgryzła się w mury, w podłogę, drewniane ławki. Kurz wirował czerwienią jej ust. Oddech przyspieszony zagarniał duszne powietrze. Tyle krwi, gdy jej mała ręka zadała szybki cios. Tyleż tej czerwieni zalało śnieżnobiały obrus na ołtarzu.
Piękny pianista płakał.

-Nie rozumiem
-Nie trzeba- odpowiedź wbiła się w jego ciało.

Krople miarowo uderzały o kamienną posadzkę.

-Nie zagrasz już
Pająk dręczy ofiarę dla zabawy. Lubiła ten stan kontroli. Deptania smukłej postaci. Wgryzania się w jego wnętrze promieniujące miłością.

I to było prawdą. Nie potrzeba pięknych mężczyzn o smutnych oczach i kalekich rękach.

-Nie potrzeba już mnie?

Zachwiał się, zacisnął oczy, gdy kolejna fala bólu oblała jego ciało. Kim więc on teraz będzie? Nikim. Niczym.
Chciał załkać.

-Nie jesteś już potrzebny- wiedziała, że jest już bliski.

Instrument boga wydający głuche brzmienie traci swoją użyteczność. Znaczenie. Jest tylko roztrzaskaną skorupą.
Stał tam. Patrzył na nią. Ona na niego. Jego Nemezis. Miłość. Nienawiść. Kobieta, która pachniała konwalią. Pozbawiła go celu w życiu.
Udręczyła, ale nie. Nie pragnęła zabić. Tylko piękny o czerwonych dłoniach mężczyzna mógł o tym zadecydować.
Chciałby zacisnąć okrwawione ręce na jej białej szyi. Odejść wraz z nią.
Musiał odejść. Nie był potrzebny.

"Potrzebny, nie potrzebny, potrzebny, nie, nie, nie" było w umyśle, w centrum nadziei. Pomału ją gasiło.

-Naprawdę nie jesteś mi już potrzebny


Bo jeśli to wszystko było nieskończonym się snem, pragnę się nie obudzić...Bo jeśli to nie była rzeczywistością tak uderzającą, jak biały śnieg za oknem...
jeśli tego wcale nie było.

To już nas nie ma.



Małgorzata Moira
*nie radzę kopiować, to chyba oczywiste, że znajdę i będę bardzo niemiła.

Czuć Cię.


Link 21.09.2007 :: 14:14
Chciałabym Ciebie teraz dotknąć Kochanie. Wiesz o tym? By móc patrzeć, jak wyraz Twojej twarzy się zmienia, jak przyspiesza Ci się oddech. Pragnę także czuć smak Twojej nagrzanej skóry, lekko słony, przyjemny smak na czubku mojego języka.
Pragnę poczuć Twój ciężar na mnie, widzieć Twoje podniecenie, które faluje, wzmaga się.
czuć Ciebie we mnie.


Link 22.08.2007 :: 20:33
Od dziś uznajemy, że kiedy tak naprawdę Ci na czymś zależy
powinnaś odpuścić to sobie, gdyż naprawdę chęci nic nie znaczą, bo zawsze zostaje coś

co zawsze zmąci Ci spokój i wysysa każdą energią, jaką włożysz w raz założony cel, co jawi Ci się gdzieś tam za horyzontem.

Nie ma uczuć stałych jak i miłości. Nie ma identycznego śmiechu, i lepkich pocałunków
jest ból
Jeden i stały. Choć coś pewnego Skarbie.

Pro Forma


Link 27.07.2007 :: 12:19
Na osłodę moją

Jakiż on był piękny! Ta subtelność nie dawała mu spać po nocach, bo ciągle zadręczał się, że nie mógł go mieć dla siebie. Ach, tak móc się wtulić w jego ramiona, przyciągnąć do siebie, pchnąć na łóżko. Koniec końców być z nim, w tym smutnym mieście, gdzie młodzieńcy mają smutne oczy.
Kochać go gwałtownie, do bólu i krwi.
A on, tak piękny, niewinny zalewałaby się krwawymi łzami. Ot, z manierą godną najdroższej dziwki, co marzy o wybawieniu i o zimnej wódce z lodem.
W pokoju tym, gdzie wirował kurz, a brud lepił się do ubrań, marzył o nim, jak marzą tylko Ci, co wiedzą, że życie po wszystkim zakończy się żałośnie. Bo marzenia nie są po to, by móc je realizować.

Czuł, że niedługo będzie musiał wyjść do pracy, a po niej, do burdelu, Charliego, co schowany był skrzętnie między rozsypującymi się kamienicami. Tam odda się rozpuście, albo, jak wolał: wysublimowanej formie zapomnienia.
Następnie usłyszy najsmutniejszą piosenkę w życiu, a wtedy łza po łzie będzie padać na jego umęczoną twarz.
Właśnie tam postanowi wziąć nóż, co kusi i lśni.

A kiedy już poczuje uroczy ciężar w dłoni, stanie się narzędziem Boga, który pokieruje nim aż do słodkiego błogostanu.
Dziwka do niego przyjdzie, dziwka wyuzdana, co udaje pięknego, czystego młodzieńca. Już na progu będzie się śmiać, i pytać się:
"jak się czujesz, dobrze spałeś?"
Wie, że wtedy nie wytrzyma, że obsesja, to pragnienie wybuchnie, jak krew pulsująca w żyłach. Zacznie szybciej oddychać, a on, co był piękny, stanie się pięknym na zawsze.

Duszno dzisiaj, powietrze przesiąknięte potem, ubrania lepią się do ciał, a młodzieniec nadal nachylony nad nim, nadal pyta się o noc, o miłość, o samopoczucie.
"Zabić nie trzeba, wystarczy nastraszyć", tak sobie myśli i uśmiecha się.
Tak, ten dzień musi być dobry i jest.
Subtelność w końcu wykrystalizuje się pod naporem siły, ulegnie, by móc dowolnie się formować.
Zgwałci, by później w ukojeniu szeptać do uszu słowa o miałkiej treści.
"Bo ja nie chciałem, powinieneś mnie zrozumieć" powie mu, a młodzieniec, nie, już nie! Ta dziwka załka i odda mu się powolna.
Chłopiec słodki, chłopiec brudny. A on zostanie oczyszczony, już tej nocy będzie mógł spać.

Nie zbudzi go żądza spalająca łono.


Link 02.07.2007 :: 21:57
Bo tak naprawdę słowa są słodkim cukierkiem, co roztapia się na języku tak strasznie powoli, by na końcu ucierpieć od
słodkości, co skleja Ci zęby
wargi

twoje wspomnienie, że kochasz

nie jestem lekkim bytem twojej głowy, prawda?

nie jestem też twoim ukochaniem nocnym, prawda?

czasem zasypiam, i śnię, a tak śnię, sny złe i dobre, co są w purpurze twojego pożądania,
ale to tylko wtedy, gdy jestem tak strasznie zmęczona, że na twe słowo opowiadam
"tak?"

roztapiam się na twoim języku, przełykana jestem ze śliną.

kochaj.


Link 18.04.2007 :: 21:01
A może jednak inaczej, nie od tego, że „nie wiadomo”, ale wiadomo, że jak ktoś potrafi skrzywdzić twoją rodzinę, to ty możesz skrzywdzić daną osobę, tak?
Nie naruszamy zasady wolności, gdyż broni się własnej, i swoich łez, co czasem są niepotrzebne.
Musiałbyś wiedzieć, że w dniu deszczowym, ja nie mogłam znaleźć nic dla siebie. Bo teraz siedząc przed komputerem, czuję się taka nieważka. A może? Nie dokończę, bo wiem, że to nie zmyje ogólnego wrażenia. Za parę lat nie będę wiedziała o co mi chodziło.
Kochamy się? To nudne słowa, tak sam powiedziałeś, bo się je czuje. Nie, jak Romeo i Julia, to było całkiem schematyczne i banalne, i zabrakłoby nam odwagi, by to uczynić.

Kiedyś w dniu tym, lecz innego roku, zacznę nowe życie, z nowym kubkiem w dłoni, co zastąpi stary, marynarski. W nowym dniu będę o rok starsza, a przez to wcale nie mądrzejsza.



Link 27.01.2007 :: 12:26
sto lat, sto lat proszę państwa, niech ja sobie żyję tyle lat, la, la. ot się stało, co miało się stać, starość nie radość, a uśmiech okala twarz. Bo jak to można powiedzieć pewne wydarzenia są nieuchronne.

choć mówiąc pięknie to nic takiego się nie stało, nic takiego wartego zapamiętania, więc nie trzeba się już smucić, nie trzeba już.

trzeba pamiętać o tym, że pustkę można załatać. choćby tym tortem w lodówce.


Link 15.10.2006 :: 23:16
utknełam w niewyobrażalnych emocjach, nie potrafiąc ich ogarnąć. uporządkować po to, by móc w nocy spokojnie spać.
nie może być tak, że jestem poza sobą, oddzielona ostrym nożem od konturów swojej rzeczywistości. tu jestem?
z oddalenia, poniekąd tak obca sobie, że aż do zwymiotowania straszna.
strasznie jest.


Link 19.08.2006 :: 19:30
Denerwuje mnie. Niezwykle odstraja, by nagle rzec, że już za moment, za sekundę zamienię się w złość. Najczystszej postaci. Falującą i ciepłą. Noszącą w sobie krzyk.
Bo czasem nie potrafię z nim rozmawiać, czasem mam ochotę go udusić i nagle to gwałtowne pragnienie jest wyparte innym. Niewyobrażalną czułością.
Znów przypływ gorąca utula, ściska do kości i chcę, by świat pozostawał w swoich barwach. A później.
Czuję, że się nudzę. Nim, sobą, naszymi rozmowami. Nie trzeba mnie źle rozumieć. Tu nie chodzi o bylejakość, gdyż daleko mu do niej. Ale świadomość tej codzienności przyszpila.



marzec
kwiecień
luty
wrzesień
sierpień
lipiec
kwiecień
styczeń
październik
sierpień
kwiecień
styczeń
grudzień
listopad
październik
wrzesień



[Księga gości]

Opowiadania(1)